niedziela, styczeń 30, 2005

Meska moda mlodziezowa


Marzenie mojego zycia: chcialbym miec takie farfocle na glowie, jak ten facet w srodku.

Suica!


Lokalna boginka reklamuje w metrze karte platnicza Suica. W metrze, to znaczy na plakatach w metrze, ale takze na monitorach umieszczonych w wagonikach. Gdy boginka ma w kieszeni portfel pelen monet, jej masa wynosi az 41,023 kg! Ale po zamianie monet na karte, masa spada do bezpiecznych 40,903 kg. Czy taka masa nie swiadczylaby o niedozywieniu lokalnej pieknosci? Proponuje akcje Pajacyk2 - kliknij w pusty brzuszek japonskiej modelki.

Milionerzy


Pytania Herberta Urbanskiego brzmia po japonsku znacznie trudniej. Wybieram odpowiedz C!

Z mysla o niepelnosprawnych


Kioto jest miastem bardzo przyjaznym dla niepelnosprawnych. O lagodnych podjazdach nie musze chyba wspominac. Ta fotografia przedstawia pomoc dla niewidomych: kafelki o roznorodnej teksturze pokazuja kierunki ciagow komunikacyjnych i ostrzegaja o zblizaniu sie do krawedzi chodnika.

...to Bridal Total Fair!


Basilica di Santo Stefano oczywiscie nie jest kosciolem, poniewaz jest to Total Bridal Fair (firma, w ktorej mozna wziac slub w ciekawym wnetrzu).

To nie jest kosciol...


Basilica di Santo Stefano oczywiscie nie jest kosciolem. I to nie dlatego, ze w Japonii nie ma kosciolow, bo sa (1% populacji to katolicy, 2% to protestanci). Basilica di Santo Stefano oczywiscie nie jest kosciolem, poniewaz.....

...i po wielkim zarciu



Przed wielkim zarciem...


Gokuri!


A oto i moje ukochane Gokuri!

Automaty z napojami


Automaty z napojami sa inne. Przede wszystkim, wybor jest znacznie wiekszy. Pepsi, woda, zimna zielona lub brazowa herbata, mrozona kawa (kilka smakow), mleko, napoj izotoniczny, gokuri (co to?),... W dodatku automat jest prawie za kazdym rogiem i w kazdym z nich wybor napojow jest troche inny,

Czipsy juz zjedzone?


Skoro czipsy juz zjedzone, czas na watrobki wegorzy.

Zamiast czipsów i paluszków


Co podać gościom zamiast paluszków lub czipsów jako zakąskę? Proponuję kręgosłupy węgorzy.

Aby sie nie zgubic


Aby sie nie zgubic kupilem sobie mape Tokio. To nie byl dobry pomysl. Mapa ta ma postac ksiazki o ponad 120 stronach. Oczywiscie zadne nazwy ulic nie sa zapisane w alfabecie lacinskim.

Na straganie w dzien targowy


Idziemy do supermarketu do dzialu warzywa i owoce. Dzis kupujemy melona; sprawdzmy szybko cene.
21,000.00 JPY
Japan Yen

=
631.383 PLN
Poland Zlotych
Melon za 631 zlotych? Bez nerwow, to nie jest zwykly melon, ktory kupuje sie na codzien. Takie melony (specjalne, slodkie, piekne) kupuje sie tylko na specjalne okazje, takie jak sluby, pierwsze komunie (?), itp.

Dzieci wesolo wybiegly ze szkoly...


Fast food


Kazdy narod ma taki fast food, na jaki sobie zasluzyl. W Japonii zamiast hamburgera kupujemy (w convenience strore) ryz zawiniety w prasowane wodorosty. W srodku ryzu znajduje sie bonus: cos bardzo kwasnego. Najwyrazniej role, ktora w Europie pelni smak slodki, w Japonii pelni smak kwasny. Propozycja dla producentow filmu "Supersize me": sprawdzmy czy przytyje czy raczej schudnie mezczyzna przez miesiac karmiony ryzem i prasowanymi wodorostami.

Lunch


W jezyku japonskim jest kilka slow, ktore bardzo lubie. "Coin-landori" to po prostu "coin loundry" czyli pralnia na monety. "Convenience store" to jeszcze prosciej "convenience store" i wyglada dokladnie tak, jak w Polsce typowa stacja benzynowa, tyle ze bez benzyny. Poniewaz mialem zapalenie spojowek, nie kupowalem tam gazet; znacznie bardziej interesowalo mnie jedzenie. Fotografia powyzej przedstawia dosc typowy zestaw obiadowy, ktory mozna tam kupic. Gdy Japonczycy tylko wsiada do pociagu czy samochodu, natychmiast wyciagaja cos takiego (Polacy wola jajko na twardo). Pysznosci, zwlaszcza kwasna (az do przesady!) sliwka na ryzu. Paleczki wliczone w cene.


czwartek, grudzień 30, 2004

Ja i moje klony



niedziela, grudzień 26, 2004

Znajdz 10 szczegolow, ktorymi roznia sie te dwa obrazki


Film Lost In Translation byl wyswietlany w Polsce pod tytulem Miedzy slowami


Ogrody

Tworcy ogrodow japonskich mieli bardzo odmienne od mojego wyobrazenie tego, jak powinny wyglacac ogrody. Jednym z szokujacych dla mnie elementow byly gigantyczne obszary pokryte zwirkiem.

Powyzej: ogrody swiatynne, Kioto. Po tym zwirku nie mozna chodzic.


Powyzej: ogrody cesarskie w Kioto. Po tym zwirku nalezy chodzic.

Kolejne zdziwienie: kamienne ogrody, czyli kolekcja specjalnie wybranych skal. Jak wynika z instrukcji obslugi dla obcokrajowcow, stworzenie takiego kamiennego ogrodu to wielka sztuka i kamienne ogrody, ktore widac ponizej, pochodza (chyba) z XVI wieku. Jakze Slowacki nie zachwyca, skoro zachwyca?

Powyzej: ogrod kamienny, ponizej: instrukcja obslugi z opisem wszystkich kamieni.





Powyzej: inny ogrod kamienny, ponizej: instrukcja obslugi z opisem wszystkich kamieni.


wtorek, grudzień 21, 2004

Rudy


Prawie kazdy Japonczyk ma czarne oczy (w dowodzie osobistym nie ma z tego powodu rubryki kolor oczu) i czarne wlosy. Z tego powodu, aby nie wszyscy byli tacy sami, prawie kazdy Japonczyk (i Japonka) farbuje wlosy na charakterystyczny odcien rudego. Z tego powodu wszyscy Japonczycy wygladaja tak samo (gdyz maja rude wlosy).

Nie ma takiej rzeczy jak nadmiar bezpieczenstwa


Nawet mala dziura w ziemi jest gigantycznym zagrozeniem dla bezpieczenstwa publicznego. Przez cala dobe musi ktos jej pilnowac.

poniedziałek, grudzień 20, 2004

Przechodnie w Shibuyi plci zenskiej


Przechodnie w Shibuyi


To ja


Na zadanie oficjalnego fan-klubu. Tak, to ja.

Nowoczesny telefon


Aparat telefoniczny w moim pokoju w uniwersytecie w Tokio. Nowoczesnosc ma wiele twarzy.

Bilet metra


Wsiadajac do autobusu pobieramy z automatu mala karteczke z pieczatka opisujaca nazwe przystanku (cena za przejazd zalezy od jego dlugosci!). Wysiadajac wrzucamy ja (wraz z oplata) do przezroczystej skarbonki obok pana kierowcy.

W metrze (cena za przejazd zalezy od jego dlugosci!) kupujemy z gory bilet za odpowiednia kwote. Jesli jestesmy akurat obcokrajowcami (jak zwykle, zbyt glupimi, by przeczytac cos w kanji) i nie wiemy ile bedzie kosztowac podroz, kupujemy najtanszy bilet. Tuz przed wyjsciem przez bramke na stacji przeznaczenia idziemy do budki (z angielskim napisem!) fare adjustment, aby pokryc roznice.

sobota, grudzień 18, 2004

Znajdź 10 szczegółów, którymi róźnią się te dwa obrazki


(warszawskie metro; informacja dla zamiejscowych: jedna linia zbudowana, reszta na razie w planach)


(metro w Tokio)

Rozkład jazdy MPK


Autobusy mają oczywiście swoje nazwy zapisane w kanji. Jak więc szybko sprawdzić, czy to nie nasz autobus? Próbowałem wymyślić jakąś historyjkę - wierszyk, aby zapamiętać kształt chińskich znaków opisujących mój kierunek. W tym wypadku: niedźwiedź atakuje otwartą lodówkę.

Pole ryżowe w Kioto


W Japonii mieszka bardzo wielu ludzi, a powierzchnia kraju jest malutka. Co gorsza, połowa powierzchni to góry, gdzie niespecjalnie da się mieszkać. Z tego powodu każdy kawałek gruntu musi być bardzo dobrze wykorzystany. Nikogo więc nie dziwią domy zbudowane tuż pod linią wysokiego napięcia, pole ryżowe niemal w środku Kioto, ceny nieruchomości (teraz trochę spadły, ale pod koniec lat 80. za małą willę płaciło się nawet milion dolarów).

Centum Kioto


Takich fotografii z Kioto będzie więcej: sam środek miasta i domy, które mnie bardziej kojarzą się z barakami niż z kosmicznie bogatą metropolią.

Zasada kopernikańska


Uważa się, że głównym odkryciem Kopernika było, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Ja wolę myśleć o tym inaczej: nasze miejsce w Kosmosie nie jest w żaden sposób wyróżnione. Mieszkamy na jednej z wielu planet pewnego systemu planetarnego, który nie jest jedyny; wręcz przeciwnie, jest przeciętnym systemem spośród wielu w Galaktyce, która również nie jest jedyna ani wyjątkowa.

Zasada kopernikańska uczy nas, by nie uznawać niczego w otaczającym nas świecie za coś nadzwyczajnego i niepowtarzalnego. Skoro przydarzyło się coś mnie, zapewne przydarzyło się wielu innym osobom w przeróżnych miejscach. Skoro tu jest tak, zapewne wszędzie jest podobnie.

Zasada kopernikańska nakazuje każdemu badaczowi Pozaprzestrzeni nie dziwić się niczemu i w spokoju przyjmować pozorne niezwykłości. Stosując się do niej podczas pobytu w Bardzo Dzikim Kraju ze stoickim spokojem przyjąłem największą burzę, jaką widziałem w całym moim życiu. Pioruny biły wszędzie wokół, woda wypełniała niemal całe powietrze, wiatr zdmuchiwał ludzi na ulicach, ale ja się nie bałem. Teraz jestem w Teksasie, w Teksasie wszystko jest gigantyczne; najwyraźniej sztormy też są tutaj takie. Rozmowa w pracy nazajutrz wyjaśniła mi, że powinienem był się bać: był to największy huragan w tej okolicy od 30 lat.

Co tu dużo mówić: znów nieostrożnie zaufałem Zasadzie kopernikańskiej i uznałem, że okolice mojego Tokijskiego hotelu są typowe dla Tokio i dla całej Japonii. Nic błędniejszego: to Shibuya, dzielnica rozrywki ludzi bogatych. Z tego powodu niemal zawsze, gdy telewizja pokazuje obrazki z Japonii, są to sceny właśnie stąd. Skrzyżowanie, przez które podczas każdej zmiany świateł przechodzi (nie tylko w godzinach szczytu) przynajmiej tysiąc osób.

Ja miałem za grube palce


Yoshimichi pokazuje swój ukochany gadżet: w pełni sprawny komputer klasy PC, tyle że bez dysku twardego. Wszystkie programy (i dane dla nich) musza sie zmiescic w pamieci RAM. Zainteresowanym współwyznawcom dodam: tak, można korzystać z TeXa/LaTeXa.

wtorek, grudzień 14, 2004

Odkurzacz do... do czego?


Typowy obrazek z uniwersytetu: szmatka do tablicy wraz z odkurzaczem do tejże szmatki.

Shichijokawaramachi


Dziś mam szczęście: nazwa ulicy zapisana jest również w alfabecie łacińskim. Jestem na Shichijokawaramachi!

Konkurs: Co to jest?


Co to jest? Rozwiązanie konkursu nastąpi w stosownym czasie.

30 stycznia 2005: koniec konkursu; to stojak na parasole w hallu hotelowym. Wkladamy parasol, zamykamy go na klucz, a klucz zabieramy ze soba.

Co to za data?


Data przydatności do spożycia: 17 stycznia roku 16. Roku 2016? Nie, roku 16. Szesnastego roku panowania Cesarza. Wszystko jasne?

Don't shit down


Trochę zdziwiłem się, gdy w tak wyrafinowanym intelektualnie i kulturowo państwie mówi się tak bezpruderyjnie, nawet jeśli po angielsku. Wejście na drugie piętro. Nie srać na schodach. Jak się jednak okazało, tekst japoński nieco się różni od angielskiego tłumaczenie. Wejście na drugie piętro. Nie siadać na schodach. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby zgadnąć co się stało: czasownik sit został zastąpiony nieco innym czasownikiem.

Nie należy się temu specjalnie dziwić: choć język angielski jest wymagany w szkole od niemal każdego ucznia, to prawie nikt nie umie się nim posługiwać w praktyce. Trochę tak jak z nauką angielskiego we Francji (albo w Polsce). Wszyscy świetnie znają gramatykę, znają dużo słownictwa, ale dogadać się nie sposób.

Z tego właśnie powody całkowitym fiaskiem skończyła się jedna z głównych atrakcji mojego pobytu w Kioto, czyli trzydniowa konferencja młodych matematyków (młody w Japonii czyli najwyżej 35 lat) zajmujących się algebrami operatorowymi. Spodziewałem się fascynujących rozmów z moimi rówieśnikami o życiu, o pracy, o pieniądzach, o podatkach, o kobietach, o mężczyznach, o sztuce, o jedzeniu. W praktyce wyglądało to tak, że na wszelkie próby komunikacji, moi koledzy i koleżanki (z bardzo nielicznymi wyjątkami) w skupieniu wysłuchiwali moich wypowiedzi i nie potrafili nic odpowiedzieć.

Poradniki dla turystów radzą w sytuacji alarmowej zwracać się o pomoc do młodych kobiet, gdyż to one - statystycznie rzecz biorąc - najlepiej mówią po angielsku.

Konkurs na najzabawniejsze tłumaczenie


W Japonii bardzo szybko można poczuć się bardzo bezradnie. Różne drobne praktyczne sprawy należy wykonywać w dość konkretny, nieznany nam sposób. Co gorsza, nie należy łudzić się nadzieją, że znajdziemy łatwo kogoś mówiącego po angielsku, kto mógłby pomóc. Instrukcja obsługi napisana będzie wyłącznie po japońsku.

Oto drobny przykład: czy na fotografii widzimy instrukcję dla korzystających z parkingu? Czy to ostrzeżenie przed wściekłymi lisami? A może przed osuwającymi się kamieniami? Reklamę? Zalecenia dla pacjentów pobliskiej przychodni?

Po moim przyjeździe czynności zazwyczaj proste stały się nagle dość skomplikowane i zacząłem czuć się jak bezradne, zagubione dziecko albo jak osoba ograniczona umysłowo. Bo czy można sobie wyobrazić jakąś prostszą czynność od czytania ze zrozumieniem prostego tekstu? Osoby, które tego nie potrafią, są niepełnosprawne i będzie im bardzo trudno w pełni żyć w społeczeństwie.

Znany nam skądinąd Amerykanin ożeniony z Japonką bardzo mile wspomina swoją pierwszą podróż przed laty do kraju żony, gdyż świadomy swojej niepełnosprawności (w wyżej wspomnianym sensie) pozwolił zorganizować wszystko swojej żonie. Zaufał jej w pełni jak dziecko ufa dorosłym: dorosły wie lepiej; jeśli coś pójdzie źle, to dorosły coś wymyśli; dorosły pamięta o wszystkim i zaprowadzi mnie tam, gdzie mam pójść. I rzeczywiście; jeśli w Japonii ktoś dorosły będzie się o was troszczyć jak o dziecko, spodziewajcie się najwspanialszych chwil w życiu. Jeśli zaś...

czwartek, grudzień 02, 2004

I want to go to Shibuya



Znajomy Amerykanin ożenił się z Japonką mieszkającą od 10 lat w USA. Kiedy syn osiągnął wiek 3 lat, ojciec rodziny postanowił że przeniosą się na rok do Japonii, aby mały Seigi nabrał odpowiedniego akcentu. Fascynujące prawda? Też tak uważam, w efekcie zasiedziałem się nieco u nich z wizytą i odjechał ostatni bezpośredni pociąg do domu. Musiałem przesiąść się na całkowicie nieznanej mi stacji, późno w nocy. Zostałem więc wyposażony przez moich gospodarzy w tysiąc przysłów dotyczących Japan Railway, odpowiednią szintoistyczną litanię, awaryjnego dżina w butelce oraz zaklęcie zapisane w kanji, które można przetłumaczyć następująco:

I want to go to Shiubuja. Chcę dojechać do Szibuji. Jestem głupim cudzoziemcem, niepełnosprawnym umysłowo, a zatem zdecydowanie zbyt głupim, by cokolwiek przeczytać w kanji. A skoro nawet kanji nie umiem dobrze przeczytać, jakże odnajdę drogę? Ulituj się nad moim losem, o Dostojny Przechodniu, i skieruj mnie w kierunku, który w swej Nieskończonej Mądrości uznasz za najwłaściwszy stosownie do mojej pozycji społecznej.

Podróż PKP skraca czas podróży pociągiem



Bilet z Kioto do Tokio (na wypadek, gdyby ktoś był zbyt głupi by odczytać zapis nazw miejscowości w kanji, czyli w alfabecie chińskim, podano też w nawiasach transkrypcję fonetyczną). 5 września. Pociąg 312. Wagon 6, miejsce 6E. Wszystko jasne?

Muszla w wersji... Gdzie jest muszla?



Oto tradycyjna japońska toaleta. Zgodzicie się chyba, że ten model nie cierpi na przerost technologii nad treścią. Konstrukcja jest banalnie prosta, zasada działania nie powinna sprawiać niespodzianek. A jednak w praktycznym zastosowaniu pojawia się dręczące pytanie: w którą stronę należy kucać, aby uszanować tradycję gospodarzy.

Tutaj miałem dużo szczęścia: jest papier toaletowy, ale radziłbym liczyć się z najgorszym i zawczasu się przygotować. Sytuację tę wykorzystali specjaliści od reklamy: zamiast znanego z Polski widoku studentów rozdających ulotki na ulicach japońskich miast zobaczyć można ludzi rozdających pakieciki z chusteczkami toaletowymi. Nic dziwnego, że każdy taki pakiet, który potencjalnie może uratować życie, chętnie weźmie (w Polsce ulotki reklamowe są drukowane na zbyt sztywnym papierze, aby regularnie używać go do tak ważnych zastosowań). Opakowanie zawiera również ulotkę reklamową, której lektura skróci czas spędzony w tym jakże krytycznym miejscu.

(Rozwiązanie zagadki: kucaj zawsze twarzą do tzw. kapturka)

A oto i obiecana instrukcja obsługi