niedziela, styczeń 30, 2005
Suica!
Lokalna boginka reklamuje w metrze karte platnicza Suica. W metrze, to znaczy na plakatach w metrze, ale takze na monitorach umieszczonych w wagonikach. Gdy boginka ma w kieszeni portfel pelen monet, jej masa wynosi az 41,023 kg! Ale po zamianie monet na karte, masa spada do bezpiecznych 40,903 kg. Czy taka masa nie swiadczylaby o niedozywieniu lokalnej pieknosci? Proponuje akcje Pajacyk2 - kliknij w pusty brzuszek japonskiej modelki.
Na straganie w dzien targowy
Idziemy do supermarketu do dzialu warzywa i owoce. Dzis kupujemy melona; sprawdzmy szybko cene.
| 21,000.00 JPY
Japan Yen |
| = |
| 631.383 PLN
Poland Zlotych |
Fast food
Kazdy narod ma taki fast food, na jaki sobie zasluzyl. W Japonii zamiast hamburgera kupujemy (w convenience strore) ryz zawiniety w prasowane wodorosty. W srodku ryzu znajduje sie bonus: cos bardzo kwasnego. Najwyrazniej role, ktora w Europie pelni smak slodki, w Japonii pelni smak kwasny. Propozycja dla producentow filmu "Supersize me": sprawdzmy czy przytyje czy raczej schudnie mezczyzna przez miesiac karmiony ryzem i prasowanymi wodorostami.
Lunch
W jezyku japonskim jest kilka slow, ktore bardzo lubie. "Coin-landori" to po prostu "coin loundry" czyli pralnia na monety. "Convenience store" to jeszcze prosciej "convenience store" i wyglada dokladnie tak, jak w Polsce typowa stacja benzynowa, tyle ze bez benzyny. Poniewaz mialem zapalenie spojowek, nie kupowalem tam gazet; znacznie bardziej interesowalo mnie jedzenie. Fotografia powyzej przedstawia dosc typowy zestaw obiadowy, ktory mozna tam kupic. Gdy Japonczycy tylko wsiada do pociagu czy samochodu, natychmiast wyciagaja cos takiego (Polacy wola jajko na twardo). Pysznosci, zwlaszcza kwasna (az do przesady!) sliwka na ryzu. Paleczki wliczone w cene.
czwartek, grudzień 30, 2004
niedziela, grudzień 26, 2004
Ogrody
Tworcy ogrodow japonskich mieli bardzo odmienne od mojego wyobrazenie tego, jak powinny wyglacac ogrody. Jednym z szokujacych dla mnie elementow byly gigantyczne obszary pokryte zwirkiem.
Powyzej: ogrody swiatynne, Kioto. Po tym zwirku nie mozna chodzic.
Powyzej: ogrody cesarskie w Kioto. Po tym zwirku nalezy chodzic.
Kolejne zdziwienie: kamienne ogrody, czyli kolekcja specjalnie wybranych skal. Jak wynika z instrukcji obslugi dla obcokrajowcow, stworzenie takiego kamiennego ogrodu to wielka sztuka i kamienne ogrody, ktore widac ponizej, pochodza (chyba) z XVI wieku. Jakze Slowacki nie zachwyca, skoro zachwyca?
Powyzej: ogrod kamienny, ponizej: instrukcja obslugi z opisem wszystkich kamieni.
Powyzej: inny ogrod kamienny, ponizej: instrukcja obslugi z opisem wszystkich kamieni.
wtorek, grudzień 21, 2004
Rudy
Prawie kazdy Japonczyk ma czarne oczy (w dowodzie osobistym nie ma z tego powodu rubryki kolor oczu) i czarne wlosy. Z tego powodu, aby nie wszyscy byli tacy sami, prawie kazdy Japonczyk (i Japonka) farbuje wlosy na charakterystyczny odcien rudego. Z tego powodu wszyscy Japonczycy wygladaja tak samo (gdyz maja rude wlosy).
poniedziałek, grudzień 20, 2004
Bilet metra
Wsiadajac do autobusu pobieramy z automatu mala karteczke z pieczatka opisujaca nazwe przystanku (cena za przejazd zalezy od jego dlugosci!). Wysiadajac wrzucamy ja (wraz z oplata) do przezroczystej skarbonki obok pana kierowcy.
W metrze (cena za przejazd zalezy od jego dlugosci!) kupujemy z gory bilet za odpowiednia kwote. Jesli jestesmy akurat obcokrajowcami (jak zwykle, zbyt glupimi, by przeczytac cos w kanji) i nie wiemy ile bedzie kosztowac podroz, kupujemy najtanszy bilet. Tuz przed wyjsciem przez bramke na stacji przeznaczenia idziemy do budki (z angielskim napisem!) fare adjustment, aby pokryc roznice.
sobota, grudzień 18, 2004
Pole ryżowe w Kioto
W Japonii mieszka bardzo wielu ludzi, a powierzchnia kraju jest malutka. Co gorsza, połowa powierzchni to góry, gdzie niespecjalnie da się mieszkać. Z tego powodu każdy kawałek gruntu musi być bardzo dobrze wykorzystany. Nikogo więc nie dziwią domy zbudowane tuż pod linią wysokiego napięcia, pole ryżowe niemal w środku Kioto, ceny nieruchomości (teraz trochę spadły, ale pod koniec lat 80. za małą willę płaciło się nawet milion dolarów).
Zasada kopernikańska
Uważa się, że głównym odkryciem Kopernika było, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Ja wolę myśleć o tym inaczej: nasze miejsce w Kosmosie nie jest w żaden sposób wyróżnione. Mieszkamy na jednej z wielu planet pewnego systemu planetarnego, który nie jest jedyny; wręcz przeciwnie, jest przeciętnym systemem spośród wielu w Galaktyce, która również nie jest jedyna ani wyjątkowa.
Zasada kopernikańska uczy nas, by nie uznawać niczego w otaczającym nas świecie za coś nadzwyczajnego i niepowtarzalnego. Skoro przydarzyło się coś mnie, zapewne przydarzyło się wielu innym osobom w przeróżnych miejscach. Skoro tu jest tak, zapewne wszędzie jest podobnie.
Zasada kopernikańska nakazuje każdemu badaczowi Pozaprzestrzeni nie dziwić się niczemu i w spokoju przyjmować pozorne niezwykłości. Stosując się do niej podczas pobytu w Bardzo Dzikim Kraju ze stoickim spokojem przyjąłem największą burzę, jaką widziałem w całym moim życiu. Pioruny biły wszędzie wokół, woda wypełniała niemal całe powietrze, wiatr zdmuchiwał ludzi na ulicach, ale ja się nie bałem. Teraz jestem w Teksasie, w Teksasie wszystko jest gigantyczne; najwyraźniej sztormy też są tutaj takie. Rozmowa w pracy nazajutrz wyjaśniła mi, że powinienem był się bać: był to największy huragan w tej okolicy od 30 lat.
Co tu dużo mówić: znów nieostrożnie zaufałem Zasadzie kopernikańskiej i uznałem, że okolice mojego Tokijskiego hotelu są typowe dla Tokio i dla całej Japonii. Nic błędniejszego: to Shibuya, dzielnica rozrywki ludzi bogatych. Z tego powodu niemal zawsze, gdy telewizja pokazuje obrazki z Japonii, są to sceny właśnie stąd. Skrzyżowanie, przez które podczas każdej zmiany świateł przechodzi (nie tylko w godzinach szczytu) przynajmiej tysiąc osób.
Zasada kopernikańska uczy nas, by nie uznawać niczego w otaczającym nas świecie za coś nadzwyczajnego i niepowtarzalnego. Skoro przydarzyło się coś mnie, zapewne przydarzyło się wielu innym osobom w przeróżnych miejscach. Skoro tu jest tak, zapewne wszędzie jest podobnie.
Zasada kopernikańska nakazuje każdemu badaczowi Pozaprzestrzeni nie dziwić się niczemu i w spokoju przyjmować pozorne niezwykłości. Stosując się do niej podczas pobytu w Bardzo Dzikim Kraju ze stoickim spokojem przyjąłem największą burzę, jaką widziałem w całym moim życiu. Pioruny biły wszędzie wokół, woda wypełniała niemal całe powietrze, wiatr zdmuchiwał ludzi na ulicach, ale ja się nie bałem. Teraz jestem w Teksasie, w Teksasie wszystko jest gigantyczne; najwyraźniej sztormy też są tutaj takie. Rozmowa w pracy nazajutrz wyjaśniła mi, że powinienem był się bać: był to największy huragan w tej okolicy od 30 lat.
Co tu dużo mówić: znów nieostrożnie zaufałem Zasadzie kopernikańskiej i uznałem, że okolice mojego Tokijskiego hotelu są typowe dla Tokio i dla całej Japonii. Nic błędniejszego: to Shibuya, dzielnica rozrywki ludzi bogatych. Z tego powodu niemal zawsze, gdy telewizja pokazuje obrazki z Japonii, są to sceny właśnie stąd. Skrzyżowanie, przez które podczas każdej zmiany świateł przechodzi (nie tylko w godzinach szczytu) przynajmiej tysiąc osób.
Ja miałem za grube palce
Yoshimichi pokazuje swój ukochany gadżet: w pełni sprawny komputer klasy PC, tyle że bez dysku twardego. Wszystkie programy (i dane dla nich) musza sie zmiescic w pamieci RAM. Zainteresowanym współwyznawcom dodam: tak, można korzystać z TeXa/LaTeXa.
wtorek, grudzień 14, 2004
Don't shit down
Trochę zdziwiłem się, gdy w tak wyrafinowanym intelektualnie i kulturowo państwie mówi się tak bezpruderyjnie, nawet jeśli po angielsku. Wejście na drugie piętro. Nie srać na schodach. Jak się jednak okazało, tekst japoński nieco się różni od angielskiego tłumaczenie. Wejście na drugie piętro. Nie siadać na schodach. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby zgadnąć co się stało: czasownik sit został zastąpiony nieco innym czasownikiem.
Nie należy się temu specjalnie dziwić: choć język angielski jest wymagany w szkole od niemal każdego ucznia, to prawie nikt nie umie się nim posługiwać w praktyce. Trochę tak jak z nauką angielskiego we Francji (albo w Polsce). Wszyscy świetnie znają gramatykę, znają dużo słownictwa, ale dogadać się nie sposób.
Z tego właśnie powody całkowitym fiaskiem skończyła się jedna z głównych atrakcji mojego pobytu w Kioto, czyli trzydniowa konferencja młodych matematyków (młody w Japonii czyli najwyżej 35 lat) zajmujących się algebrami operatorowymi. Spodziewałem się fascynujących rozmów z moimi rówieśnikami o życiu, o pracy, o pieniądzach, o podatkach, o kobietach, o mężczyznach, o sztuce, o jedzeniu. W praktyce wyglądało to tak, że na wszelkie próby komunikacji, moi koledzy i koleżanki (z bardzo nielicznymi wyjątkami) w skupieniu wysłuchiwali moich wypowiedzi i nie potrafili nic odpowiedzieć.
Poradniki dla turystów radzą w sytuacji alarmowej zwracać się o pomoc do młodych kobiet, gdyż to one - statystycznie rzecz biorąc - najlepiej mówią po angielsku.
Nie należy się temu specjalnie dziwić: choć język angielski jest wymagany w szkole od niemal każdego ucznia, to prawie nikt nie umie się nim posługiwać w praktyce. Trochę tak jak z nauką angielskiego we Francji (albo w Polsce). Wszyscy świetnie znają gramatykę, znają dużo słownictwa, ale dogadać się nie sposób.
Z tego właśnie powody całkowitym fiaskiem skończyła się jedna z głównych atrakcji mojego pobytu w Kioto, czyli trzydniowa konferencja młodych matematyków (młody w Japonii czyli najwyżej 35 lat) zajmujących się algebrami operatorowymi. Spodziewałem się fascynujących rozmów z moimi rówieśnikami o życiu, o pracy, o pieniądzach, o podatkach, o kobietach, o mężczyznach, o sztuce, o jedzeniu. W praktyce wyglądało to tak, że na wszelkie próby komunikacji, moi koledzy i koleżanki (z bardzo nielicznymi wyjątkami) w skupieniu wysłuchiwali moich wypowiedzi i nie potrafili nic odpowiedzieć.
Poradniki dla turystów radzą w sytuacji alarmowej zwracać się o pomoc do młodych kobiet, gdyż to one - statystycznie rzecz biorąc - najlepiej mówią po angielsku.
Konkurs na najzabawniejsze tłumaczenie
W Japonii bardzo szybko można poczuć się bardzo bezradnie. Różne drobne praktyczne sprawy należy wykonywać w dość konkretny, nieznany nam sposób. Co gorsza, nie należy łudzić się nadzieją, że znajdziemy łatwo kogoś mówiącego po angielsku, kto mógłby pomóc. Instrukcja obsługi napisana będzie wyłącznie po japońsku.
Oto drobny przykład: czy na fotografii widzimy instrukcję dla korzystających z parkingu? Czy to ostrzeżenie przed wściekłymi lisami? A może przed osuwającymi się kamieniami? Reklamę? Zalecenia dla pacjentów pobliskiej przychodni?
Po moim przyjeździe czynności zazwyczaj proste stały się nagle dość skomplikowane i zacząłem czuć się jak bezradne, zagubione dziecko albo jak osoba ograniczona umysłowo. Bo czy można sobie wyobrazić jakąś prostszą czynność od czytania ze zrozumieniem prostego tekstu? Osoby, które tego nie potrafią, są niepełnosprawne i będzie im bardzo trudno w pełni żyć w społeczeństwie.
Oto drobny przykład: czy na fotografii widzimy instrukcję dla korzystających z parkingu? Czy to ostrzeżenie przed wściekłymi lisami? A może przed osuwającymi się kamieniami? Reklamę? Zalecenia dla pacjentów pobliskiej przychodni?
Po moim przyjeździe czynności zazwyczaj proste stały się nagle dość skomplikowane i zacząłem czuć się jak bezradne, zagubione dziecko albo jak osoba ograniczona umysłowo. Bo czy można sobie wyobrazić jakąś prostszą czynność od czytania ze zrozumieniem prostego tekstu? Osoby, które tego nie potrafią, są niepełnosprawne i będzie im bardzo trudno w pełni żyć w społeczeństwie.
Znany nam skądinąd Amerykanin ożeniony z Japonką bardzo mile wspomina swoją pierwszą podróż przed laty do kraju żony, gdyż świadomy swojej niepełnosprawności (w wyżej wspomnianym sensie) pozwolił zorganizować wszystko swojej żonie. Zaufał jej w pełni jak dziecko ufa dorosłym: dorosły wie lepiej; jeśli coś pójdzie źle, to dorosły coś wymyśli; dorosły pamięta o wszystkim i zaprowadzi mnie tam, gdzie mam pójść. I rzeczywiście; jeśli w Japonii ktoś dorosły będzie się o was troszczyć jak o dziecko, spodziewajcie się najwspanialszych chwil w życiu. Jeśli zaś...
czwartek, grudzień 02, 2004
I want to go to Shibuya
Znajomy Amerykanin ożenił się z Japonką mieszkającą od 10 lat w USA. Kiedy syn osiągnął wiek 3 lat, ojciec rodziny postanowił że przeniosą się na rok do Japonii, aby mały Seigi nabrał odpowiedniego akcentu. Fascynujące prawda? Też tak uważam, w efekcie zasiedziałem się nieco u nich z wizytą i odjechał ostatni bezpośredni pociąg do domu. Musiałem przesiąść się na całkowicie nieznanej mi stacji, późno w nocy. Zostałem więc wyposażony przez moich gospodarzy w tysiąc przysłów dotyczących Japan Railway, odpowiednią szintoistyczną litanię, awaryjnego dżina w butelce oraz zaklęcie zapisane w kanji, które można przetłumaczyć następująco:
I want to go to Shiubuja. Chcę dojechać do Szibuji. Jestem głupim cudzoziemcem, niepełnosprawnym umysłowo, a zatem zdecydowanie zbyt głupim, by cokolwiek przeczytać w kanji. A skoro nawet kanji nie umiem dobrze przeczytać, jakże odnajdę drogę? Ulituj się nad moim losem, o Dostojny Przechodniu, i skieruj mnie w kierunku, który w swej Nieskończonej Mądrości uznasz za najwłaściwszy stosownie do mojej pozycji społecznej.
I want to go to Shiubuja. Chcę dojechać do Szibuji. Jestem głupim cudzoziemcem, niepełnosprawnym umysłowo, a zatem zdecydowanie zbyt głupim, by cokolwiek przeczytać w kanji. A skoro nawet kanji nie umiem dobrze przeczytać, jakże odnajdę drogę? Ulituj się nad moim losem, o Dostojny Przechodniu, i skieruj mnie w kierunku, który w swej Nieskończonej Mądrości uznasz za najwłaściwszy stosownie do mojej pozycji społecznej.
Muszla w wersji... Gdzie jest muszla?
Oto tradycyjna japońska toaleta. Zgodzicie się chyba, że ten model nie cierpi na przerost technologii nad treścią. Konstrukcja jest banalnie prosta, zasada działania nie powinna sprawiać niespodzianek. A jednak w praktycznym zastosowaniu pojawia się dręczące pytanie: w którą stronę należy kucać, aby uszanować tradycję gospodarzy.
Tutaj miałem dużo szczęścia: jest papier toaletowy, ale radziłbym liczyć się z najgorszym i zawczasu się przygotować. Sytuację tę wykorzystali specjaliści od reklamy: zamiast znanego z Polski widoku studentów rozdających ulotki na ulicach japońskich miast zobaczyć można ludzi rozdających pakieciki z chusteczkami toaletowymi. Nic dziwnego, że każdy taki pakiet, który potencjalnie może uratować życie, chętnie weźmie (w Polsce ulotki reklamowe są drukowane na zbyt sztywnym papierze, aby regularnie używać go do tak ważnych zastosowań). Opakowanie zawiera również ulotkę reklamową, której lektura skróci czas spędzony w tym jakże krytycznym miejscu.
(Rozwiązanie zagadki: kucaj zawsze twarzą do tzw. kapturka)
Tutaj miałem dużo szczęścia: jest papier toaletowy, ale radziłbym liczyć się z najgorszym i zawczasu się przygotować. Sytuację tę wykorzystali specjaliści od reklamy: zamiast znanego z Polski widoku studentów rozdających ulotki na ulicach japońskich miast zobaczyć można ludzi rozdających pakieciki z chusteczkami toaletowymi. Nic dziwnego, że każdy taki pakiet, który potencjalnie może uratować życie, chętnie weźmie (w Polsce ulotki reklamowe są drukowane na zbyt sztywnym papierze, aby regularnie używać go do tak ważnych zastosowań). Opakowanie zawiera również ulotkę reklamową, której lektura skróci czas spędzony w tym jakże krytycznym miejscu.
(Rozwiązanie zagadki: kucaj zawsze twarzą do tzw. kapturka)

































